Jak zdawałam egzamin Diploma in Translation (styczeń 2017 r.)

Jesteś tutaj

Dlaczego postanowiłam zdawać egzamin DipTrans?

Wzmianka o zdanym egzaminie „Diploma in Translation” pojawia się na osobistych stronach internetowych tłumaczy, którzy wydają mi się interesujący, a więc – inspirujący. Pomijając oczywiste korzyści jak np. kolejny dowód posiadanych kompetencji, sposób na zainteresowanie moimi usługami potencjalnych klientów itd., egzamin ten potraktowałam przede wszystkim jako motywację do nauki i ćwiczeń. Wyznaczony termin i wpłacone pieniądze to zdecydowanie czynniki, które motywują do konkretnych przygotowań, choć niejednokrotnie odstępstwa od mojego planu przygotowań tłumaczyłam sobie faktem, że przecież tak naprawdę do tego egzaminu przygotowuję się w codziennej pracy. Od wielu lat tłumaczę w kombinacji językowej oraz w dziedzinach, które wybrałam jako te, w których chcę zdawać DipTrans.

Wybrałam londyński ośrodek egzaminacyjny European College of Business and Management, ponieważ oferował możliwość pisania egzaminu na komputerze. Poza tym postanowiłam połączyć to z urlopem w mieście, które uwielbiam. Po doświadczeniach podczas polskiego egzaminu na tłumacza przysięgłego wiedziałam, że czas na egzaminie jest bardzo ograniczony, więc wolałam pisać egzamin w warunkach zbliżonych do warunków mojej codziennej pracy: pisać na komputerze i mieć czas na dokładną korektę. Już podczas rejestracji wybrałam opcję zdawania wszystkich trzech części tego samego dnia, trochę ze względu na rabat, a trochę dlatego, że nie chciałam rozkładać egzaminu (i stresu) na kilka dni.

Jak przygotowywałam się do egzaminu?

Mimo że w pracy zawodowej tłumaczę bardzo dużo tekstów z wybranych dziedzin egzaminacyjnych, to jednak DipTrans jest dość specyficzny i uważam, że warto zapoznać się z materiałami udostępnionymi kandydatom. Przerobiłam więc przykładowe teksty przesłane podczas rejestracji na egzamin. Na stronie instytutu przeprowadzającego egzamin (The Chartered Institute of Linguists) są dostępne teksty z poprzednich lat, jest tego dość sporo, choć niektóre „haczyki” powtarzają się, np. interpunkcja przy wprowadzaniu cytatu lub cudzysłowu, pisownia nazw własnych itp.

Od dawna regularnie czytam brytyjską prasę, skupiając się na tematyce ekonomicznej i biznesowej. Od lat subskrybuję też elektroniczny biuletyn amerykańskiego portalu Law.com., dzięki któremu można oswoić się z językiem prawniczym. Warto pamiętać, że na egzaminie zwykle pojawiają się tematy bieżące i tak się też stało w moim przypadku.

Jak przebiegał egzamin? Jakie były teksty do tłumaczenia?

Na egzaminie pojawiła się grupa ok. 20 osób, zdających z języka angielskiego na różne języki docelowe (wiele osób zdawało na język włoski, jedna dziewczyna tłumaczyła na język japoński, ktoś na inny – na koreański, arabski). Po okazaniu zaproszenia na egzamin zajęliśmy wskazane nam stanowiska. Ustnie przekazano instrukcje techniczne i te dotyczące czasu, które otrzymaliśmy wcześniej drogą mailową. Są one bardzo ważne, dlatego konieczne trzeba je przeczytać wcześniej! Nieznajomość instrukcji może spowodować lekki szok i niepotrzebne opóźnienia. J W czasie egzaminu nie było możliwości korzystania z Internetu, więc większość kandydatów przyjechała z walizkami wypełnionymi słownikami lub własnymi notatkami. Była dostępna klawiatura danego języka docelowego (do ustawienia na dolnym pasku narzędzi) oraz funkcja sprawdzania pisowni. Dużym ułatwieniem było to, że tłumaczenie można było sprawdzić na wydruku. Wydruk z ostateczną wersją tłumaczenia umieszczaliśmy w specjalnej teczce.

Z tego, co pamiętam, tekst o tematyce ogólnej (wspólny dla wszystkich) dotyczył wykorzystywania energii słonecznej i historii branży paneli fotowoltaicznych w Stanach Zjednoczonych. Był dość długi (1,5 strony) i – co zaskakujące – pełen opisów krajobrazu, wręcz literackich. Przetłumaczenie w czasie ok. 2 godzin subiektywnego opisu układu ulic, architektury i nieba okazało się nie lada wyzwaniem. W tym czasie trzeba było też sprawdzić całe tłumaczenie. Mam wrażenie, że ten tekst generalnie sprawdzał umiejętność przełożenia składni (zgodnie z regułami językowymi, ale też z zachowaniem lekkości tekstu publicystycznego).

Drugi tekst, tekst specjalistyczny (technika, biznes lub literatura), sprawdzał znajomość terminologii specjalistycznej oraz wiedzę z danej dziedziny specjalizacji. Wybrałam tekst biznesowy, który tym razem dotyczył brytyjskich sklepów typu „wszystko za 1 zł”. Chodziło o transakcje przejęcia mniejszych sklepów przez większe oraz tendencje rynkowe. Myślę, że dla doświadczonego tłumacza największą trudnością mogły być tutaj terminy finansowe, które co prawda można było zrozumieć z kontekstu, ale których przetłumaczenie wymagało albo znajomości konkretnego terminu albo umiejętnego przełożenia w sposób opisowy. Tekst był nieco krótszy od tekstu ogólnego, ale wymagający wiedzy z zakresu spółek i finansów. Przy tłumaczeniu tego tekstu pomocne było „obycie” z rzeczywistością brytyjską (pobyt w Wielkiej Brytanii lub regularna lektura codziennej prasy). Na tekst techniczny nawet nie spojrzałam, natomiast tekst literacki wydał mi się bardzo trudny (co chyba jest zrozumiałe, skoro nie tłumaczę literatury pięknej).

Trzeci tekst, tekst specjalistyczny (nauka, socjologia, prawo) również sprawdzał znajomość terminologii i wiedzy specjalistycznej. Wybrałam tekst prawniczy, który oprócz języka prawniczego zawierał odniesienie do tematyki bieżącej – Brexitu, czego można się było spodziewać. Odniosłam wrażenie, że dla doświadczonego tłumacza tekstów prawniczych przetłumaczenie tego tekstu było łatwym zadaniem. Tekst naukowy od razu odłożyłam na bok, ale tekst z socjologii wydał mi się bardzo ciekawy i chyba łatwiejszy od tekstu prawniczego.

Ogólne wrażenia

  • Brak czasu na długie zastanawianie się (wiem albo nie wiem) i „rzeźbienie” (egzamin naprawdę sprawdza umiejętność sprawnego tłumaczenia na język docelowy).
  • Osiem godzin minęło bardzo szybko, bo teksty były bardzo absorbujące.
  • Warto uważnie przejrzeć wszystkie teksty i wybrać ten, który sprawi nam najmniej kłopotu (oceny są bardzo rygorystyczne).
  • Warto mieć przy sobie ulubione słowniki, choć może się zdarzyć, że zupełnie się nie przydadzą, bo egzamin nie sprawdza umiejętności korzystania ze słownika :-)
  • Na czas egzaminu warto zaopatrzyć się w zdrowe batony energetyczne :-)

Autorka jest tłumaczką przysięgłą języka angielskiego.